piątek, 8 sierpnia 2014

Chapter 1

Ojciec również zaproponował by ona i Lena przyjechały do Madrytu i podjęły się pracy w obrębie klubowym. To była wielka szansa, która zmieniła ich życie...


/po paru dniach, lotnisko/
- Uważajcie na siebie dziewczynki. Mam nadzieję, że spakowałyście wszystko. - powiedziała pani Zalewska.
- Spokojnie mamo, spakowałyśmy wszystko i na pewno będziemy na siebie uważać - uspokoiła mamę Lea.
- Dobrze kochane moje.
- Mamo,my musimy już iść na odprawę. - powiedziała ze smutkiem w głosie Lea. Mamie wyraźnie zaszkliły się oczy. Obydwie dziewczyny do niej podeszły i ją uścisnęły. Ona dała każdej całusa w policzek.
- Zadzwońcie jak dolecicie - dodała, gdy zbierały swoje bagaże.
- Obiecujemy - odpowiedziała Lena, która również była poruszona, mimo że pani Eliza nie była jej matką. Lei jeszcze ciężej przyszedł moment rozstania z rodzicielką.
-Będę tęsknić - rzuciła Lea odwracając się
- Ja także - ledwo słyszalnie odpowiedziała mama.
Dziewczyny zabrały torby i gdy przechodziły przez bramki, ostatni raz pomachały próbującej powstrzymać łzy pani Zalewskiej.


/w samolocie/
- Wszystko dobrze? Jesteś trochę blada - spytała Lea zwracając się do przyjaciółki.
- Wszystko ok, tylko to mój pierwszy lot i mam lekką spinę - przyznała Lena.
- Dasz radę. Teraz zapnij pasy, bo zaraz startujemy.

/w tym samym czasie, Madryt, konferencja dwa dni przed finałem Champions League/
- Jakie transfery planuje klub na letnie okienko transferowe? - zapytał jeden z dziennikarzy.
- Mamy zamiar sprowadzić Jamesa Rodriguez'a z AS Monaco, Toni'ego Kroos'a z FC Bayern, oraz w szczególności utalentowanego bramkarza Thibaut'a Courtois. - powiedział Perez.
- To są nasze cele, ale wszystko okaże się w ciągu najbliższych paru tygodni. Przejdźmy do pytań na temat nadchodzącego finału - dodał Ancelotti.

/parę godzin później/
- Lea wstawaj! Za chwilę będziemy lądować! - krzyczała jak poparzona Lena.
- Coooo..... już? No okej. - wyjęła słuchawki z uszu i popatrzyła zaspanym wzrokiem na przyjaciółkę.
- Drodzy pasażerowie, zaczynamy zniżać się do portu lotniczego Madrid-Barajas. Uprzejmie proszę zapiąć pasy. Toalety na ten czas zostaną zablokowane.
- O nie... a mi się sikać chce...... - powiedziała zażenowana Lena.


/lotnisko, Madryt/
- Halo tato. My już doleciałyśmy. Przyjedź po nas, proszę. Czekamy przed Terminalem 1 - telefonowała Lea z tatą. Usłyszała tylko krótkie "Tak, przyjadę" i rozłączyła się.
Siedziały przed lotniskiem i czekały na przyjazd pana Stefana. Po około trzydziestu minutach z samochodu, który zaparkował niedaleko dziewcząt wysiadł wysoki, ciemnowłosy mężczyzna.
- Tato! - Lea podbiegła przywitać się z ojcem. Lena zabrała walizki i podążyła za nią.
- Witajcie w Madrycie, dziewczynki - uśmiechnął się szeroko i objął je ramieniem - Gotowe rozpocząć nowe życie?
- Jasne! - odpowiedziały jednocześnie.
- To wskakujcie do samochodu. Zawiozę was do waszego mieszkania - wskazał na auto.
Jechały przez oświetlone i pełne, jak na tę godzinę, ulice od turystów i tutejszych mieszkańców. Mijały wielkie centra handlowe, zabytki, nowoczesne biurowce. Całe miasto było pełne życia. Dziewczyny napajały się tym widokiem.
- Jesteśmy na miejscu, wysiadka! - oznajmił pan Zalewski.
Oczom Polek ukazało się nowoczesne osiedle mieszkalne.
- A oto wasz pałac - wskazał na średniej wielkości, obłożony białymi cegłami budynek - wynająłem go specjalnie dla was, mam nadzieje, że się spodoba - dodał.
- Jeju jest piękny - wydukała Lena dalej oglądając dokładnie budynek od góry do dołu.
W tym momencie zadzwonił telefon pana Stefana.
- Przepraszam was, ale muszę pilnie jechać do biura. Łapcie klucze i rozpakujcie się - to mówiąc, rzucił kluczyki w stronę córki.
- Do zabaczenia tato.
- Do widzenia - dodała Lena.
- Zadzwonię do was jutro z samego rana - krzyknął, odpalił silnik i odjechał.
Szybkim krokiem poszły do budynku. W progu zostawiły bagaże i zaczęły rozglądać się po mieszkaniu. Po wyjściu z salonu im oczom ukazała się stylowa kuchnia:

W mieszkaniu była również łazienka
Oraz dwie wszechstronne sypialnie z kolorystycznie dobranymi dekoracjami i meblami. Tą wybrała sobie Lena: 
A ta przypadła do gustu Lei:
Gdy obydwie polki rozpakowały swoje walizki, udały się do salonu na miękką sofe by ustalić plan na dzisiejszy wieczór i jutro.
- Może pójdziemy na spacer, tutaj niedaleko. Tak tylko żeby się rozejrzeć po okolicy - zaproponowała Lea.
- W sensie że teraz? - zerknęła na nią Lena
 - Tak teraz, jest fajnie, ochłodziło się trochę - Lea skierowała swój wzrok na szklane drzwi balkonowe.
- OK, jak chcesz, ale najpierw coś zjemy - mówiąc to Lena poderwała się z kanapy - strasznie zgłodniałam, zresztą ostanie co jadłyśmy, to obiad twojej mamy po 13 a jest już - spojrzała na czarny zegar z metalicznymi wskazówkami wiszący w kuchni - dokładnie 19:05
- W sumie racja - przyznała jej przyjaciółka.
- O! nawet mamy wyposażenie w lodówce - skomentowała Lena otwierając drzwi dużej czarnej lodówki - co prawda składa się ono z 3 jajek, kartonu mleka, masła i słoika dżemu, ale jakoś damy rade - dodała drapiąc się w szyje. Lea podeszła do półek w kuchni i zaczęła otwierać każdą po kolei i sprawdzać co jeszcze mają.
- Są jeszcze dwa kubki, z 5 talerzy, dwie miski, patelnia, garki i parę sztućcy - skwitowała po inspekcji szafek Lea.
- I świeży chleb - dodała Lena otwierając chlebak na jednym z blatów - nie jest źle.
- No, mogło być gorzej. Tata wspominał że wyposaży nas w najpotrzebniejsze rzeczy ale i tak będzie się trzeba jutro wybrać na "domowe" zakupy.
- Tym się bedziemy martwić jutro...Mam pomysł! - klasnęła w ręce Lena - ty zaparz herbatę - mówiąc to wyciągnęła zza chlebaka pudełeczko zielonej herbaty - a ja zrobię jajecznice.
- Jestem za - odpowiedziała Lea. Po zjedzonej kolacji postanowiły przebrać się i wyjść zobaczyć najbliższą okolice. Lena wybrała pierwsze lepsze rzeczy. Lea też w zasadzie wzięła to co jej z brzegu wpadło w ręce na wieczorną przechadzkę.
Wyszły z budynku i szły chodnikiem wzdłuż drogi. Mijały kolorowe światełka w barach i sklepach, tłumy ludzi idących na pobliskie dyskoteki w centrum miasta. Najbardziej jednak, przyciągnął ich uwagę wielki bilbord z naddrukiem logo Real Madryt i Atletico Madryt a pomiędzy nimi wielki "VS".
- Może się wybierzemy? - spytała Lea - to będzie niesamowite widowisko.
- A twój tata pojedzie? - Lena dalej wpatrywała się w tablice
- No na pewno, w końcu zastępca prezesa - popatrzyła na przyjaciółkę Lea. Lena odwróciła wzrok w jej stronę.
- To może się zabierzemy... o ile jedzie prywatnie?
- Myślę, że prywatnie.. zadzwoni rano się spytam - uśmiechnęła się do niej Lea. Chodziły jeszcze tak parenaście minut. Doszły do centrum ale nie chciały wchodzić głębiej w jakieś uliczki bo obawiały się, że ni trafią w drodze powrotnej do domu. Po przyjciu tylko szybko sie umyły i położyły się spać, były bardzo zmęczone.

____________________________________________________________________________________-

Pierwszy rozdział za nami mam nadzieję że się spodobał (: 
KOMENTARZ - >  MOTYWACJA


czwartek, 24 lipca 2014

Prolog

Życie obu dziewczyn od dawna nie było jak "z bajki", już od czasu ich dzieciństwa. Zarówno śmierć matki Leny, jak i rozwód rodziców Lei (czyt. Lii) wpłynęły na ich dalsze życie. 11.09.2006r. - tę datę Lena wspomina wyjątkowo źle. W tym dniu jej mama odeszła i stała się aniołem. To nie był koniec problemów. Ojciec Leny wspomnienia związane z żoną topił w alkoholu. Na początku z umiarem, potem zaczął tracić kontrolę. Zaniedbywał potrzeby swoje i córki. Na szczęście Lena była wspierana przez przyjaciółkę Leę, której nastoletnie lata też nie były wymarzone. Relacje między jej rodzicami nie były dobre. Coraz więcej kłótni, wrzasków i awantur doprowadziły do ostateczności - rozwodu. 11-letnia wówczas Lea, może do końca rozumiała co się dzieje ale wiedziała, że jest to złe. Pan Stefan (ojciec Lei) niemalże od razu postanowił wyprowadzić się od żony, jednak największy ból sprawiło mu opuszczenie ukochanej córki. Obiecał, że będzie co parę dni do niej dzwonił i faktycznie przez pierwsze miesiące tak było. Z czasem jednak praca, nowi ludzie i warunki nie pozwalały mu na częste kontakty. Mała Zalewska zawsze miała lekki żal do ojca, że tak bez skrupułów wyjechał, jednakże wiedziała, że bez względu na okoliczności, kocha ją. Ustalili że zawsze na początku wakacji córka będzie do niego przyjeżdżać na tydzień. To nigdy się nie zmieniło. Jednak brak ojca i męża zmienił ich codzienność. Mama Lei miała więcej prac na głowie. Była zmuszona zrobić prawo jazdy. Pomagała również Lenie, której w pewnym sensie czasami zastępowała matkę. Ale obie dziewczynki odwdzięczały się za jej matczyną miłość pomocą w obowiązkach domowych.
W pewną słoneczną, kwietniową sobotę, bardzo wcześnie rano, zadzwonił telefon Lei. To był tata. Dzwonił do niej z informacją, że zmienił prace i teraz oficjalnie został zastępcą prezesa klubu Realu Madryt. Lea była w szoku. Ojciec również zaproponował by ona i Lena przyjechały do Madrytu i podjęły się pracy w obrębie klubowym. To była wielka szansa, która zmieniła ich życie.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Bohaterowie



Lea Zalewska (21l.)


Studentka dietetyki i doradztwa żywieniowego powiązanym ze sportem. Jako dziecko zdobywała medale z akrobatyki sportowej. Z hobby podróżniczka, instruktor fitnessu i gimnastyki. Dziewczyna próbująca odnaleźć swoje miejsce w wielkim świecie. Jej szczęściem jest sport i tylko on, jak i jej ulubiona wykonawczyni Lana Del Rey, potrafią ją uspokoić. . Jest bardzo zdeterminowana.Próbuje ułożyć sobie życie, jednak ciągle coś ją 'rozprasza".





Lena Bednarek (21l.)

Rówieśniczka Lei. Znają się od małego, razem uczestniczyły w gimnastyce. Studiuje na AWF. Praktykuje na trenerkę dla dzieci do lat 13 w piłce nożnej. W wolnym czasie pomaga w schroniskach dla zwierząt w ramach wolontariatu. Twarda dziewczyna, która wie, czego chce od życia. Jest szczera do bólu i nie boi się wyzwań. Słucha rock'a i metalu, a jej ulubionym zespołem jest Thirty Seconds To Mars.



Gareth Bale (23l.)

Skrzydłowy w Realu Madryt. Pochodzi z Walii. Na ogół spokojny facet, który po prostu chce grać. Nigdy nie gonił za pieniędzmi i sławą. Widać po nim, że robi to, co kocha. Jego najlepszym przyjacielem jest Luka Modrić.





Thibaut Courtois (22l.)

Dwudziestodwuletni, belgijski bramkarz Chelsea FC. Wielkie bydle z niego (199cm wzrostu). Nie czuje się dobrze w angielskim mieście, więc chce wrócić do Hiszpanii. Dostaje stamtąd propozycję od samego Carlo Ancelotti'ego. Młody chłopak lubiący wyzwania. "Przypał" to jego drugie imię. Przy swoich wybrykach zachowuje jednak rozum.



Piłkarze + WAGs Realu Madryt




Przypadkowe osoby

****

Gareth odmłodzony na potrzebę opowiadania.